Seniorzy – niedoceniony elektorat

Opozycja nie ma dla tej licznej grupy wyborców niczego pozytywnego poza niecenzuralnym hasłem ośmiu gwiazdek

Rybę łowi się na to, co lubi ryba,
a nie na to, co lubi rybak!
Gen. Robert Baden-Powell,
twórca skautingu

Wszystkie polskie partie polityczne prześcigają się w pokazywaniu młodych twarzy działaczek i działaczy oraz kontaktów z młodzieżowym audytorium, okazują też werbalną troskę o problemy młodych itp. W przypadku PiS jest to działanie racjonalne. Partia ta, ze względu na wykorzystywanie w propagandzie elementów historyczno-religijnych oraz wsparcie kręgów zbliżonych do o. Rydzyka, ma wizerunek formacji retro i w znacznym stopniu takiż elektorat. O ten elektorat zresztą dość sprawnie zabiega, np. efektownymi transferami socjalnymi typu 13. i 14. emerytura. Jednocześnie stara się ostatnio prezentować jako partia nie tylko starszych ludzi i pozyskiwać młodszy elektorat (np. możliwościami kariery). Nie okazuje jednak lekceważenia czy pogardy dla seniorów, ich wiedzy i doświadczenia. Opozycja, głównie reagująca na poczynania rządzących, stara się partię Jarosława Kaczyńskiego naśladować, przynajmniej w sferze wizerunkowej. Gdy jednak dwóch robi mniej więcej to samo, nie jest to wcale to samo.

Dzisiejsze pokolenie 60+ stanowią ludzie urodzeni głównie w latach 50. XX w. w czasie powojennego wyżu demograficznego. Rodziło się wtedy rocznie 700-800 tys. dzieci (dziś ok. 300 tys.). Co prawda, część zabrały już choroby, sporo wyemigrowało, ale nadal są to roczniki dużo liczniejsze od obecnych w wieku 17-30 lat. Co roku też grupa ta jest zasilana przez bliskie jej pod względem kulturowym i doświadczeń życiowych około pół miliona osób w wieku 50+. W Polsce wyborców w wieku 60+ jest obecnie przeszło dwukrotnie więcej niż tych w wieku 18-30 lat. W Warszawie grupa 60+ stanowi już ponad jedną trzecią wyborców. Przy czym seniorzy zdecydowanie częściej biorą udział w wyborach niż najmłodsi uprawnieni do głosowania. Wydawałoby się więc, że tak liczna, właściwie kluczowa grupa powinna być oczkiem w głowie ugrupowań opozycyjnych. Choćby po to, aby jednych wyborców zachęcić do głosowania na opozycję, a drugich zniechęcić do wspierania PiS & Co. Nic z tych rzeczy!

Zniechęcanie zamiast zachęcania

Co ma zatem opozycja wyborców w wieku 60+ i trochę młodszych? Oczywiście to wymagający elektorat – swoje już widział i w polityce, i w pracy, i w życiu społecznym, ceni doświadczenie i kwalifikacje. Ma dość realistyczne podejście do rzeczywistości – mniej wierzy w obietnice i utopijne wizje. Ma także specyficzne kanały informacyjne, z których czerpie wiedzę o świecie.

Otóż opozycja nie ma obecnie dla tej licznej grupy niczego pozytywnego poza niecenzuralnym hasłem ośmiu gwiazdek. Za to wiele jej komunikatów jest dla osób starszych co najmniej zniechęcających, jeśli nie wręcz antagonizujących.

Zacznijmy od powszechnej w ruchach i partiach opozycyjnych apoteozy młodości. Odmładzają one ciągle siebie i swój wizerunek oraz swoje „twarze”, sugerując i mówiąc wprost, że młode jest lepsze od starego. Tymczasem dla starszego pokolenia wiek jest często synonimem doświadczenia i kwalifikacji tak ważnych w efektywnym zarządzaniu, a młodość sama w sobie – już niekoniecznie. Szczytem antagonizowania, stygmatyzowania czy wręcz obrażania seniorów było ukute przez Martę Lempart i upowszechnione w odniesieniu do nich określenie „dziadersi”. Z działalnością opozycyjną tej aktywistki wiąże się też zdecydowana intensyfikacja użycia wulgaryzmów po stronie opozycji w debacie publicznej. Przy czym chodzi nie o prezentowane postulaty, ale o (przeciwskuteczne!) formy walki o nie. W tej samej kategorii mieści się naruszanie tabu związanych z życzeniami śmierci bądź choroby, na co w tym wieku jest się szczególnie uwrażliwionym. Tu niestety zdecydowanie bardziej panuje nad językiem PiS & Co. To wszystko, podobnie jak happeningowy styl uprawiania polityki, w oczach wielu seniorów czyni z polityków korzystających z tych narzędzi osoby mało poważne. Nakłada się na to coraz dotkliwiej odczuwany przez elektorat senioralny brak istotnych społecznie programów czy choćby wyraźnych haseł programowych.

MAŁGORZATA ŻUBER-ZIELICZ

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 21/2023, dostępnym również w wydaniu elektronicznym. lub kliknąć TUTAJ

Udostepnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

160 Liczba wyświetleń wpisu